logo

Sandomierz. Wielka woda 2010

Powódź w Sandomierzu
Chcę wam pokazać zdjęcia i podzielić się tragicznym obrazem, jaki zobaczyłem w przedostatni weekend. Na drodze wielkiej wody, jaka nawiedziła Polskę w maju, znalazł się prawobrzeżny Sandomierz. Tak się składa, że jestem z tym miastem związany emocjonalnie, ale nie tylko. Często w nim kiedyś bywałem, lubię go i mam tam kilku znajomych. Poza tym, Sandomierska Starówka, jest po prostu przepiękna.

Wyruszam do Sandomierza w nocy, z piątku na sobotę, 22 maja, czyli w trzecią dobę po przerwaniu wałów. Jedyna przejezdna droga z Zamościa, prowadzi przez most w Annopolu, a potem przez Ożarów (przez Zawichost – droga zamknięta). Wjeżdżam więc do Sandomierza od zachodu i od tej strony, żadnych śladów powodzi nie dostrzegam. Parkuję przed Bramą Opatowską i idę w stronę skarpy wiślanej.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (001)

Godz. 4:30. O tej porze, Rynek okazał się zupełnie bezludny.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (002)

Staję w końcu na skraju skarpy. Krajobraz, który wyziera z tamtego brzegu, jest nie do opisania…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (003)

Sucha droga kończy się tuż za mostem, po tamtej stronie, więc Policja wpuszcza tylko pojazdy służbowe. Samochód zostawiam na lewym brzegu. Zabieram sprzęt, jedzenie, wodę do picia i „śpiochy” – moje wędkarskie spodniobuty, takie aż po pachy, i ruszam.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (004)

Już z mostu widzę, co dzieje się w nurcie Wisły, jaki ogrom wody niesie ze sobą. Wody brudnej, rdzawej, błotnistej…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (005)

Początek ul. Lwowskiej, to mały port, z którego łódki wypływają w miasto. Widok niesamowity, bo ulica wygląda, autentycznie jak rzeka. Koniec, albo początek drogi. Zależy, czy mówimy o drodze lądowej, czy wodnej.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (006)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (007)

Płynę z patrolem Straży Pożarnej… Trauma – to nie jest to miasto, które kiedyś znałem… Z trudem rozpoznaję pojedyncze szczegóły. Myślę, że strażak, z którym płynę, nie pierwszy raz wypływa na patrol. A jednak z jego twarzy można wyczytać, jakby było odwrotnie.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (008)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (009)

Odnoszę wrażenie, że patrole policyjne nie wypuszczają się zbyt daleko. Utwierdzę się w tym przekonaniu, za kilka godzin.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (010)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (011)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (012)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (013)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (014)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (015)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (016)

Niby sielanka… Ale jakie myśli kłębią się w głowie tego mężczyzny…?

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (017)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (018)

To już Tarnobrzeg, osiedle Wielowieś, a może już Sielec…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (019)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (020)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (021)

Dla mieszkańców domów jednokondygnacyjnych – to jedyna droga ewakuacji.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (022)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (023)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (024)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (025)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (026)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (027)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (028)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (029)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (030)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (031)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (032)

Wracamy do Sandomierza. Moim zdaniem, z prędkością… trochę przesadzoną. Za nami tworzy się ogromna fala i może zrobić dodatkowe szkody.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (033)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (034)

Ten mężczyzna, zabezpieczył już sklep przed złodziejami. Zbieramy go i wracamy na suchy ląd.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (035)


– Uważajcie na śrubę, tu jest zalana moja toyota!
– ostrzega właściciel.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (036)

Strażacy ciągle ewakuują zwierzęta…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (037)

Piesek, który trzy doby samotnie spędził na strychu. Jest tak przerażony, że na każdy dotyk, reaguje sikaniem pod siebie…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (038)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (039)

Idę na lewy brzeg, gdzie przyciąga mnie warkot helikopterów. Pracuje tu grupa ludzi, która przygotowuje worki z piaskiem. Helikoptery WP, transportują je kilka kilometrów w górę rzeki i zrzucają w rozerwany wał. Inne transportują do miasta ogromne pompy wodne.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (040)

Kapelan sandomierskiego „Strzelca”.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (041)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (042)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (043)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (044)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (045)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (046)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (047)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (048)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (049)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (050)

[Piotr Synowiec (pomarańczowa koszulka) – Wiceprezes Zarządu WOPR Województwa Lubelskiego.]
Jest już prawie południe. Ponownie jestem na prawym brzegu, i… niespodziewanie, spotykam „ziomali” – ratowników WOPR z Zamościa. Nie znamy się, ale w tych okolicznościach, to najmniejszy problem. Piotrek, i jego syn, działają tu w grupie WOPR, złożonej z ratowników z różnych województw.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (051)

Właśnie przygotowują się do transportu wody, jedzenia, środków czystości… itd. Popłyną do Trześni. Zabiorą mnie ze sobą – SUPER!
Łodzie WOPR’owców wypakowane są po brzegi, wręcz na granicy bezpieczeństwa.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (052)

Artur – wytrawny WOPRowiec; ma chyba ze dwa metry, więc dziś, doskonale sprawdzi się w roli dźwigu, sięgnie każdego balkonu…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (053)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (054)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (055)

Płyną z nami, także chłopaki z TVN 24.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (056)

Do Trześni „suchą stopą” jest około 3 km, ale teraz musimy płynąć drogą okrężną, szukając rozerwanego wału, żeby tamtędy się przprawić. Przed nami… jakieś 8 – 10 kilometrów.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (057)

Poznaję charaktery WOPR’owców. Są naprawdę charyzmatyczni. Ich obecność tutaj jest nieobowiązkowa i zupełnie spontaniczna. Przyjechali tu zaraz po rozerwaniu wałów, pomagali przy ewakuacji, a teraz dowożą to, co niezbędne w rejony, gdzie Straż Pożarna boi się zapuszczać. Mają „wypływane” wiele godzin, woda jest ich pasją. Co prawda nie w tym kolorze i tej czystości, ale szkolą się także do takich, trudnych zadań. Profesjonaliści. I dobrze, bo pod nami 3 metry wody, a ja nie umiem pływać…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (058)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (059)

Rozerwany wał ochronny na rzece Trześniówce.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (060)

Trześniówka to, w normalnych warunkach, mały wąski potok. Zobaczcie jak wygląda, gdy Wisła nie wylewa. To tu właśnie jest bardzo niebezpiecznie. Nie wiadomo co jest pod powierzchnią wody i którędy, precyzyjnie należy pokonać przeszkodę. W tym miejscu występuje dość silny nurt i spore wiry. Na szczęście jest z nami Waldo (sorki, jeśli nie Waldo), który pełni rolę nawigatora. Podobno jest w tym zaje…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (061)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (062)

Nasz konwój, dopływa w końcu w zamierzony rejon. Teraz szukamy potrzebujących. Ludzie znajdują się, średnio w… co ósmym, dziesiątym domu. Rzadko kto oznacza domy jako zamieszkałe. Trzeba więc wywoływać ludzi, za pomocą megafonu.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (063)

Woda do picia to podstawa, ale stwierdzamy ogromne zapotrzebowanie na papier toaletowy i papierowe ręczniki. Przestaje nas to dziwić, kiedy próbujemy sobie wyobrazić, podstawowe czynności higieniczne w tych warunkach.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (064)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (065)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (066)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (067)

Ludzie są tu odcięci o od podstawowych instrumentów bytowych. Ta pani, próbuje zagotować wodę na herbatę, paląc gazety, nagromadzone gdzieś na strychu.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (068)

Mówi nam, jak się cieszy, że ich wcześniej nie wyrzuciła…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (069)

Osiedle domków. Deweloper zapewne cieszy się, że nie zdążył wykończyć wnętrz i elewacji. Większość właścicieli, nie ma takiego „komfortu”.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (070)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (071)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (072)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (073)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (074)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (075)

Czasami, pragnienia ludzi wydają się zupełnie niezrozumiałe: ten mężczyzna spędził trzy doby na strychu swojego domu. Tylko tam jest sucho, a jedynym „oknem” na świat, jest dla niego dziura, którą zrobił w dachu. Dużo czasu spędza siedząc na kominie. Niczego nie chce, ani wody, ani chleba… tylko papierosa! Piotrek oddaje mu pół paczki swojego nałogu. Weźmie też wodę, chleb i świeczki.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (076)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (077)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (078)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (079)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (080)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (081)

Psy są z reguły bardzo wylęknione i przez to zbyt agresywne. Zamknięte w czterech ścianach, niczego nie rozumieją, chociaż, instynktownie wyczuwają stan zagrożenia.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (082)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (083)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (084)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (085)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (086)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (087)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (088)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (089)

Te kobiety, dzielą poddasze ze wszystkimi rzeczami, które udało się tu wnieść, i z czterema pieskami i trzema kotami…!
Największy problem stanowi, w takim rozgardiaszu, utrzymanie podstaw higieny. Zwierzętom nie da się wyznaczyć stref sanitarnych. Dlatego, dla tych kobiet, bardzo ważna jest woda do mycia.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (090)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (091)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (092)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (093)

Jeśli ktoś zdążył i zdołał wjechać autem na wał, może liczyć, że przynajmniej tyle dobytku uratował.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (094)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (095)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (096)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (097)

Tak wygląda ratownik WOPR ze Zamościa, w czasie akcji. Czasami tak wygląda…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (098)

…i fotoreporter, przyłapany na gorącym…]

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (099)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (100)

Napotykamy patrol Straży Pożarnej, jeden z nielicznych (chyba drugi). Ci tutaj, to akurat znajomi Artura i Piotra. Ten, który spotkaliśmy wcześniej, płynął łodzią, po brzegi wypełnioną strażakami. Wydawało się niemożliwe, żeby zmieściły się na niej potrzebne artykuły. WOPR’owcy nazywają takie łodzie wycieczkami. Zgadzam się z tym poglądem. Trudno to zrozumieć, ale teren ten leży chyba w „strefie niczyjej”. Patroli policyjnych nie spotkaliśmy tutaj żadnych, ani jednego…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (101)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (102)

A to, bardzo zaradny mężczyzna. Skaleczył się mocno w rękę na początku powodzi. Brudna woda powodziowa, zawiera mnóstwo bakterii. Ten człowiek przemywał ranę własnym moczem i w ten sposób, skutecznie uniknął zakażenia. Szacun…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (103)

Chcemy zabrać tego pieska, ale nie można podpłynąć wystarczająco blisko, bo pod wodą jest masa przeszkód.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (104)

Zostawiamy mu chleb, chociaż wiemy, że bardziej potrzebna mu woda do picia. Kiedy pojawi się tu amfibia wojskowa PTS, na pewno go zabierze.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (105)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (106)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (107)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (108)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (109)

Widok zatopionego cmentarza, wywołuje w nas kontrowersyjne uczucia. Płyniemy w milczeniu.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (110)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (111)

Dostajemy sygnał, że w głównym nurcie Wisły, jakiś „inteligentny” kajakarz, urządził sobie popisy, i niestety – wypadł z kajaka i nie może do niego wrócić. Gaz do dechy…!

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (112)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (113)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (114)

Prąd jest tam potwornie silny, tworzą się ogromne wiry, a woda jest bardzo zimna…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (115)

Chłopaki, już rozebrani, biegną wałem w stronę topielca!

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (116)

A ekipa TVN 24, musi sobie radzić sama, bo ich załoga, właśnie ratuje człowieka. Największy problem jest z wyłączeniem silnika…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (117)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (118)

Udało się wyciągnąć kajakarza. Mógł stracić życie, zresztą nie tylko on.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (119)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (120)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (121)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (122)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (123)

Płyniemy w stronę mostu na Trześniówce.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (124)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (125)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (126)

Ten krótki most i jego nasyp, są teraz enklawą życia. Pobliscy mieszkańcy ewakuowali tu swoje samochody i inny ruchomy majątek.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (127)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (128)

Teraz koczują tu, pilnują swoich rzeczy, śpią w samochodach, suszą ubrania, palą ogniska…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (129)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (130)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (131)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (132)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (133)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (134)

Rozdaliśmy wszystkie produkty. Minęła 16-ta. Pora wracać.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (135)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (136)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (137)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (138)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (139)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (140)

Pomysł na transport wodny, rodzi się z potrzeby chwili. Materiały dowolne – oby miały wystarczającą wyporność.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (141)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (142)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (143)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (144)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (145)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (146)

Łodzie są puste, zanurzenie mniejsze, więc możemy nieco skróci drogę. No i trochę przyspieszyć tam, gdzie nie ma zabudowań.

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (147)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (148)

Przeprawa przez tory, może być niebezpieczna, bo pod powierzchnią może kryć się rampa załadunkowa. Silniki w górę i płyniemy na pagajach…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (149)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (150)

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (151)

Nie wiem, czy to „źle dobrane” poczucie humoru, czy sposób na odepchnięcie złych myśli…

fotografia: Sandomierz. Wielka woda 2010. (152)

Jesteśmy prawie „w domu”. Na brzegu czeka na nas pyszny, gorący żurek i orzeźwiająca kawa.

Teraz, jeszcze targają mną emocje. Czas na refleksję przyjdzie wieczorem…

Każdy, kto te zdjęcia obejrzał do końca, zapewne zdolny jest do współczucia. To, co zrobisz z tym współczuciem, zależy teraz od Ciebie.

Jedna opinia o “Sandomierz. Wielka woda 2010”

  1. Mieszkałem w Sandomierzu w zalanym domu.Spotykałem strażaków którzy dowozili wodę i jedzenie, pływałem z nimi.Zawsze było ich dwóch na łodzi i bardzo chętnych do każdej pomocy, mimo, że często widać było po nich ogromne zmęczenie.Pozostał mi dla nich ogromny szacunek. A ci na Pana zdjęciu z wycieczki… No cóż wszędzie trafi się jakaś czarna owca.
    A zdjęcia naprawdę świetne.

Skomentuj Les Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*